Kalkuta

Aby rozpocząć rozdział o Kalkucie zacytuje słowa Dominka Lapierr autora książki „Miasto Radości” Anand Nagar

„Pewnego dnia, kiedy znalazłem się w Kalkucie, pociągowy rykszy zawiózł mnie do jednej z najbiedniejszych i najbardziej przeludnionych dzielnic tego oszałamiającego miasta, w którym trzysta tysięcy bezdomnych mieszka na ulicy. Dzielnica nazywała się Anand Nagar – Miasto Radości.

To był największy wstrząs w moim życiu. Bo w samym środku tego piekła znalazłem więcej braterstwa, miłości i współczucia, wzajemnej pomocy, radości i wreszcie – więcej szczęścia, niż w wielu miastach naszego bogatego Zachodu. Spotykałem ludzi, którzy nie mieli niczego, a jednak mieli wszystko. W tej brzydocie, szarzyźnie, błocie i odchodach odkryłem więcej piękna i nadziei niż w wielu naszych rajach. A nade wszystko odkryłem, że to nieludzkie miasto posiada magiczną moc tworzenia świętych.”

Kalkuta  – Miasto Radości Anand Ngar …. Kiedy powiedziałem ,że w moich planach jest zwiedzanie Kalkuty spotkałem się z dużym zdziwieniem i pytaniami po co ty tam jedziesz….. to przecież tylko biedota, szczury i slamsy no i jedyne godne uwagi miejsce to dom Matki Teresy…

Owszem to wszystko tam jest ale jest też coś intrygującego w Kalkucie.. jest niesamowity targ kwiatów jest sporo pięknej architektury kolonialnej  – przecież to dawna brytyjska stolica Indii, sporo budynków jest zniszczonych ale też całkiem dużo się remontuje.Ulice Kalkuty to nieustający strumień ludzi, stragany, sklepy, tu właściwie życie toczy się na ulicy można zjeść ostrzyc się wypić czaj. Niesamowitym miejscem jest dzielnica księgarzy, na setkach kramików można kupić książki, plakaty, czasopisma zdjęcia no i pooglądać studenckie życie

Spacer po Kalkucie zaczniemy od porannej wizyty na bazarze pod mostem Howrah ikonicznym moscie wiszącym nad rzeką Hooghly, który łączy Kalkutę z Howrah. Każdego ranka pod mostem tętni życiem niesamowity, klimatyczny i kolorowy targ, który tak naprawdę jest przedstawieniem Indii w pigułce….

Kalkuta jest jedynym miastem w Indiach, gdzie ciągle legalnie funkcjonują riksze ciągnięte na piechotę, przez zwykle bosonogich rikszarzy. Tysiące osób, zwykle wieśniaków z okolicznych wiosek zarabia na życie przewożąc w swych pojazdach bogatszych Hindusów. Przy swoich riszach spędzają cały dzień pracy, w nich śpią, a często i przy nich umierają

1440x960

Most Hovrah na rzece Hughli  budowany w latach 1935-43. Mówi się o nim „najbardziej ruchliwy most na świecie”. Tłum pieszych, tragarze niosący ciężkie pakunki na głowach, spokojni rowerzyści, wozy ciągnięte przez woły, wypchane po brzegi ręczne wózki, które tak potrafią załadować chyba tylko Hindusi.

Teren pod mostem również tętni życiem ! Główny punkt to oczywiście wspomniany bazar ale na pewno można tu obejrzeć prawie wszystko 🙂

Kolejny, krótki przystanek w domu matki Teresy, raczej z obowiązku niż potrzeby 🙂 Sporo kontrowersyjnych informacji na jej temat ostatnio przeczytałem, ale to nie miejsce i czas na ich analizę.

Ogromny Wiktoria Monument pamiątka po brytyjskiej kolonii. Wiktoria Monument w Kalkucie został wzniesiony na początku XX wieku, aby upamiętnić rządy królowej Wiktorii i upływ brytyjskiego panowania w Indiach. Budowa, rozpoczęta w 1906 roku i ukończona w 1921 roku, stanowiła symbol potęgi Imperium Brytyjskiego, łącząc elementy architektoniczne z klasycznymi wpływami Mughal.

Otoczona wielkim parkiem, gdzie spokojne można spacerować także po zmroku , ulubione miejsce młodych mieszkańców Kalkuty

W pobliżu można także znaleźć obszar Esplanade, będący tętniącym życiem centrum handlowym i kulturalnym miasta, a także Cathedral of Saint Paul, wspaniałą katedrę w stylu neogotyckim. Cała okolica oferuje szeroki wachlarz doświadczeń historycznych, kulturowych i rekreacyjnych.Całkiem sporo fajnych restauracji z pysznym bengalskim jedzeniem

Okolice Wiktorii to także całkiem sporo fajnych knajpek z genialnym bengalskim jedzeniem 🙂 Na zdjęciu deser o nazwie Mishti Doi, jest to tradycyjny jogurt słodzony cukrem, który jest fermentowany przez kilka godzin w glinianym naczyniu, co nadaje mu charakterystycznego smaku i konsystencji. Jest często podawany jako przysmak na zakończenie posiłku w Bengalu i innych regionach Indii.

Koleny przystanek to College Street i najbliższe okolice. Dzielnica jest znana jako mekka dla miłośników książek. To miejsce, gdzie gęsto usiane straganami księgarnie oferują zarówno nowe, jak i używane książki na każdy możliwy temat. College Street jest również domem dla wielu intelektualistów i studentów, często przesiadujących w kawiarniach i dyskutujących o literaturze, polityce i życiu uniwersyteckim, co dodaje temu miejscu unikalnego, akademickiego charakteru. Zgiełk, harmider typowy indyjski klimat, który wciąga :

Jako ostatni punkt programu odwiedziłem Pareshnath Jain Temple – Świątynę Dżinijską

Świątynia dżinijska, znana również jako dżinistyczna świątynia lub derasar, jest miejscem kultu dla wyznawców dżinizmu, jednej z najstarszych religii Indii. Charakteryzuje się ona niezwykle bogatą architekturą z delikatnymi rzeźbieniami, które często przedstawiają sceny z życia Tirthankarów – duchowych nauczycieli dżinizmu. Świątynie te są ośrodkami medytacji i modlitwy, gdzie wierni praktykują zasady nieprzemocy i dążą do osiągnięcia duchowego oświecenia poprzez ascetyczne życie i głęboką duchowość.

Świątynia Pareshnath Jain jest jednym z najważniejszych i najpiękniejszych dżinijskich miejsc kultu w regionie. Znana jest z przepięknych ogrodów otaczających świątynię oraz z bogato zdobionych marmurowych wnętrz, które przedstawiają mistyczne motywy i delikatne rzeźbienia. Świątynia jest też miejscem spokoju i refleksji, przyciągając zarówno pielgrzymów, jak i turystów, którzy pragną zaznać duchowego ukojenia oraz podziwiać unikatową architekturę i złożone rytuały religijne wyznawców dżinizmu.

Kalkuta ma też swoje ciemne strony , miejscami ogromną biedę i przeludnienie.

Takie  są prawdziwe Indie ! Nie przeraża  brud czy czasami nieprzyjemny zapach,  w tym rozgardiaszu wszystko miało swoje miejsce..Potrzeba tylko cierpliwości i akceptacji dla czegoś innego i wszystko gra . Po obejściu targu żałowałem ,że to już koniec .Kwiaty i wszystko z kwiatów -to było to .! A do tego mój ulubiony temat LUDZIE!

Zdecydowanie za krótko byłem w Kalkucie i na pewno tam wrócę…..

Chcesz być na bieżąco z moimi podróżami i fotograficznymi przygodami? Dołącz do newslettera Mojepodrozezaparatem i zyskaj dostęp do inspirujących historii, wyjątkowych zdjęć i praktycznych porad prosto z drogi!

4 Comments

  1. Kaśka

    Jak patrzyłam na rikszarzy (co prawda nie w Kalkucie) to zadziwiało mnie skąd w tych szczupłych ciałach tyle siły? Skąd oni TO biorą?
    Piękne obrazki Kalkuty, jej i nie-jej Dzieci i ich ulicznego życia 🙂

  2. Kol3ktor

    Przyznam szczerze, że miło i przyjemnie się czyta Twój Portal. Masz wielki talent, ambicję i lekkie pióro… gratuluję 🙂

    1. artzap podróże

      Bardzo dziękuję i pozdrawiam!

  3. Blogi Eksperckie

    In a world where writing often feels rushed and fragmented, your words come across as deliberate and full of intent. They invite the reader into a space where they can breathe and reflect, offering moments of stillness amidst the noise. What you’ve written is more than just a collection of ideas; it’s an invitation to pause, to think, and to truly absorb the beauty of what is being shared.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane

×