Na styku rzeki Omo i bezkresnej pustyni, plemię Dassanech odkrywa przed światem historie pełne przetrwania, wspólnoty i głębokiego związku z ziemią.
Aby dotrzeć do terenów zamieszkałych przez plemię Dassanech, trzeba się udać na same krańce południowo-zachodniej Etiopii, w rejon granicy z Sudanem Południowym i Kenią, do Omorate. Omorate, to brama do eksploracji życia i kultury Dassanech. Plemię Dassanech, znane również jako Daasanach, liczy około 20 000–25 000 członków, którzy przystosowali się do życia w jednym z najbardziej surowych środowisk na Ziemi. Dassanech prowadzą półnomadyczny tryb życia, opierający się głównie na hodowli bydła, rybołówstwie oraz uprawie ziemi.

Po drodze niekończąca się półpustynna sawanna , a co jakiś czas malutkie wioseczki wraz z ich ciekawskimi mieszkańcami… no i wszechobecne kozy…:) a w ramach urozmaicania czasu strażnicy z kałachami 🙂














Jako, że Omorate to tereny przygraniczne to konieczna była wizyta z paszportami w lokalnym posterunku policji, potem przeprawa przez rzekę Omo w chybotliwych pirogach i można powiedzieć że jesteśmy..

Przywitała nas zgraja roześmianych dzieciaków, kąpiących się w żółtej i gęstej od mułu rzece Omo. Dalej, już pod eskortą dzieciaków skierowaliśmy się do odległej o kilkaset metrów wioski. 



Ciekawe, że Dasenesch czyli dosłownie „Ludzie Delty” – bo to tutaj rzeka Omo, wpada do jeziora Turkana, tworząc wczesnej rozległą deltę- wolą żyć w pustynnym i pozbawionym roślin terenie a przy samej rzece mają tylko pola uprawne – pewnie ze względu na owady … tak myśle ale nie wiem na pewno przy rzece wyglądało to wszystko lepiej …
Na dzień dobry mieszkańcy wioski pokazali nam taniec powitalny wykonany przez młodych mężczyzn i grupkę kobiet – fajne to było 🙂 , poźniej zwiedzanie samej wioski…. – wrażenie dość przygnębiające … kopulaste chatki sklecone z tego co popadnie , potworny upał, zero zieleni i kurz. W takich warunkach żyje to plemię… Z drugiej strony roześmiani kolorowo ubrani ludzie chętnie nawiązujący kontakty:)….. czyli kolejna lekcja z Afryki…. żeby być miłym nie trzeba mieć wiele….




















Dassanech ubierają się w charakterystyczny sposób. Strój mężczyzn to kawałek materiału owinięty wokół bioder (sarong), kobiety z kolei noszą skórzane spódnice. Zarówno mężczyźni jak i kobiety gustują w noszeniu szeregu ozdób, naszyjników, kolczyków i bransoletek.










Ciekawe jest podejście tego plemienia do rytuału obrzezania – jest to tak głęboko zakorzeniony zwyczaj ,że nawet jeden z naszych kierowców od dawna żyjący poza wioską nie dał złego słowa powiedzieć na ten krwawy i niebezpieczny zwyczaj, przekonując nas że tak ma być …
W ciągu ostatnich lat szereg osób i organizacji z tzw. „cywilizowanego” świata próbowało ingerować w tradycję i utrzymywanie tego rytuału, co spotkało się z ogromnym sprzeciwem społeczności plemiennej. Dassanech traktują rytuał obrzezania jako jeden z najważniejszych w swojej tradycji i podkreślają to na każdym kroku. Obrzezaniu podlegają zarówno kobiety jak i mężczyźni, jest ono warunkiem niezbędnym, aby móc w przyszłości zawrzeć małżeństwo. Ceremonia obrzezania chłopców nazywa się edimita. Każdy klan ma swoje wybrane miejsce na przeprowadzenie tej ceremonii. Buduje się chaty, w których chłopcy oczekujący na obrzezanie przebywają około 3 miesięcy, Odwiedzani są w tym czasie przez członków swojej rodziny, która dostarcza im jedzenie.
W dniu ceremonii, każdy z chłopców podlega po kolei obrzezaniu, po czym wracają oni do domu ze swoimi rodzicami. Dziewczynki są obrzezywane w wieku 10-12 lat. Nieobrzezane nie będą mogły wyjść za mąż i …. ich ojciec zostanie pozbawiony szansy zapłaty od pana młodego za zgodę na małżeństwo. Z tego powodu sami ojcowie są zainteresowani w dopilnowaniu procesu obrzezania swoich córek. Do momentu obrzezania dziewczynki są wyszydzane, a samo obrzezanie czyni z nich pełnoprawne kobiety – mogą wtedy nosić skórzane spódnice i są gotowe do małżeństwa, które zresztą następuje wkrótce po fakcie obrzezania.
Dassanech są w konflikcie z większością swoich sąsiadów, co wiąże się z ich skłonnością do podkradania bydła od sąsiednich plemion. Znane są zwłaszcza walki z plemieniem Nyangaton i plemionami żyjącymi wokół jeziora Turkana.
Chcesz być na bieżąco z moimi podróżami i fotograficznymi przygodami? Dołącz do newslettera Mojepodrozezaparatem i zyskaj dostęp do inspirujących historii, wyjątkowych zdjęć i praktycznych porad prosto z drogi!
